Czy ktoś w tym PZPN w ogóle myśli ?

W związku z odwołanymi meczami nasz ZZPN wpadł na pomysł by amatorskie kluby piłkarskie w A klasie grały mecze w środku tygodnia w środy o godzinie 18:00. Pierwsza taka kolejka ma być rozegrana za tydzień. Kolejne w czerwcu. Już teraz zarząd zastanawia się czy będziemy w stanie nie tylko skompletować kadrę (99% naszych zawodników pracuje) ale czy oni zdążą dojechać na mecz – przebić się przez Szczecin w godzinach szczytu to istny armagedon.

Co więcej związek zablokował nam możliwość przesunięcia meczu z weekendu właśnie na środę. I zamiast cieszyć się długim weekendem i wypoczywać w 1 tydzień czerwca przy grillu w rodzinnej atmosferze tak jak pewnie zdecydowana większość Polaków, to my będziemy zmuszeni wyrywać sobie włosy z głowy, siedzieć w Szczecinie i się wkurwiać jakimiś nic nie znaczącymi meczami!!!!

Mamy tego po dziurki w nosie!! Jesteśmy klubem amatorskim i gramy w lidze amatorskiej. Zamiast dogadać się z przeciwnikiem i zagrać w środy o 20 przy światłach to nie możemy…. Bo nam wpakowano mecze w środy!!

A co by był za problem byśmy 1 czy 2 mecze dograli w lipcu ? Skróciła by się też trochę przerwa między rozgrywkami. A tak kończymy ligę w czerwcu i następne mecze gramy pod koniec sierpnia. Gdzie przez ponad miesiąc zawodnicy z IV lig oraz okręgówek będą kusić naszych zawodników jakimiś wypłatami i zarobkami.

Grać szybciej ligę jak wszyscy, z klubów a i b klasy zrobić jedna lige z mniejsza liczba zespołów a większą liczba grup (można później zrobić grupę mistrzowską). Przecież 90% klubów z b klasy i a klasy i tak nie ma budżetu żeby grać w okręgówce przy ciągle rosnących kosztach. Więc po co my gramy? Jaki jest cel tego grania? Może czas trochę zreformować te rozgrywki by zadowoleni byli i działacze i zawodnicy.

Obecny system prowadzi jedynie do stale pogłębiającej się depresji i złości niekoniecznie sportowej. A widmo przepadającego kolejnego długiego weekendu doprowadza nas jedynie do białej gorączki.