Turniej z okazji 35 lecia Union-FanClub Ludwigswelde (06/07.07.2014r.)

sklad

W słoneczny, upalny, lipcowy weekend, wzięliśmy udział w turnieju organizowanym przez Union-Fan–Club Ludwigswelde z okazji 35 lecia ich istnienia. Jak to zazwyczaj bywa za naszą zachodnią granicą, zostaliśmy bardzo miło przyjęci i jak się okazało na koniec, wyjeżdżaliśmy od gospodarzy w dobrych humorach, aczkolwiek z pewnym niedosytem. Ale po kolei.

W turnieju wzięło udział aż 35 drużyn, które były podzielone na 6 grup. Mecze pierwszego dnia były rozgrywane po 12 minut. Pierwszy mecz, jeden przypadkowy, aczkolwiek przepiękny strzał przeciwnika i przegrywamy 0:1. Następnie mimo wielu prób, przeciwnik rozprowadza perfekcyjną kontrę i spotkanie kończy się wynikiem 0:2. Drugi mecz również nie zwiastował niczego dobrego, remis 1:1 po bezbarwnym w naszym wykonaniu meczu. Po tym spotkaniu czekała nas dłuższa przerwa.

druzyny
Jak się okazało spożytkowaliśmy ją bardzo dobrze na jedzeniu i piciu, dzięki czemu wróciliśmy do gry na większym luzie. Zacięte spotkanie i wygrana 2:1 pozwoliły nam mieć pewność, iż wyjedziemy z grupy. Na sam koniec zagraliśmy chyba najlepsze spotkanie na tym turnieju i gładko zwyciężyliśmy 5:0. Siedem zdobytych punktów, pozwoliło nam zająć drugie miejsce w grupie, które premiowało nas do gry drugiego dnia. Popołudnie i wieczór spędziliśmy na oglądaniu spotkań MŚ najpierw w gronie gospodarzy a następnie we własnym towarzystwie w miejscu zakwaterowania.

Drugi dzień turnieju oznaczał ponowne granie w grupach. Tym razem były to cztery grupy – sześcio zespołowe. Jak w dniu poprzednim tak i w niedzielę, początek nie należał do wymarzonych. Dwa spotkania, i dwie porażki po 0:1. Oznaczało to jedno – przerwę przed kolejnymi spotkaniami musimy odpowiednio dobrze spożytkować. Jak się okazało przerwa dobrze na nas wpłynęła. Trzy mecze, trzy zwycięstwa, co oznaczało awans do 1/8 finału. Tam czekał już na nas przeciwnik z którym mierzyliśmy się w dniu ubiegłym. Historia lubi się powtarzać i znowu wygraliśmy (nie bez pewnych problemów) 2:1.

humory
Po meczu, bez żadnej przerwy musieliśmy grać w ¼ finału. Cały mecz graliśmy jak równy z równym, niestety nieco przypadkowa sytuacja i kolejny (który to już w tym turnieju!) strzał życia przeciwników zadecydował o naszej porażce. Wynik końcowy 0:1 (10 sekund zabrakło nam do loterii rzutów karnych, na które to mieliśmy przygotowany wariant ze zmianą bramkarza niczym Holandia w meczu z Kostaryką i kto wie, może bylibyśmy w finałowej czwórce). … Po turnieju doszliśmy do wniosku, że wpływ na taki wynik miał brak przerwy pomiędzy spotkaniami a jak wiadomo podczas przerw, kiedy dobrze się nawadnialiśmy, następne mecze wychodziły nam dużo lepiej. W każdym razie zajęliśmy 5 miejsce, zebraliśmy nowe doświadczenia i spędziliśmy weekend w bardzo dobrej atmosferze, ale koniec końców pewien niedosyt pozostał…

niedosyt

Link do Galerii Zdjęć na Facebooku

Attachment

Leave a Comment