Staż w Danii cz.3 i ostatnia

Staż w Danii cz.3 i ostatnia

15.09.2013; 16:00 / Jan Tomczyk

10.09.2013r. – obserwacja treningów w Aalborgu
Dzisiaj mieliśmy możliwość obserwować wszystkie treningi odbywające się w centrum treningowym Aalborga. Tak jak w Hjorring, także i tutaj o jednej porze ćwiczyło wiele drużyn z poszczególnych kategorii wiekowych. Treningi były bardzo ciekawe, i z miłą chęcią się je obserwowało, zwłaszcza że przebywaliśmy na równych jak stoły murawach.

Obserwację zakończyliśmy około godziny 20:20, dzięki czemu zdążyliśmy na obejrzenie emocjonującego pojedynku…. Ukraina – Anglia. Co chwilę zerkaliśmy jednak na sytuację w meczu San Marino – Polska. Po końcowym gwizdku w obydwu spotkaniach doszliśmy do wniosku, że pierwsza czwórka łącznie z Polską ma jeszcze szanse na awans.

Anglia – 16 pkt.
Ukraina – 15 pkt.
Czarnogóra – 15 pkt.
Polska – 13 pkt.

Tak przedstawia się sytuacja w naszej grupie na chwilę obecną. Polska ma do rozegrania mecze z Ukrainą oraz Anglią. Zgarniając komplet punktów na stadionie w Kijowie oraz na Wembley zajmiemy pierwsze lub drugie miejsce (w zależności od wyników spotkań Czarnogóry). Wychodzimy z siebie, ponieważ nie możemy zrozumieć dlaczego zamiast skupić się na dopingu własnej kadry „dziennikarze sportowi” oraz zwykli zjadacze chleba cały czas krytykują decyzje selekcjonera, grę zawodników, czy mają pretensje o nie wiadomo co, do nie wiadomo kogo.

Jeżeli jesteś jeden z drugim Mistrzem Świata w ustalaniu taktyki czy wysyłaniu powołań na spotkania kadry, wiesz jak zadbać o atmosferę w zespole, umiesz przygotować treningi pod potrzeby kadry i co najważniejsze masz odpowiednie kwalifikacje, to nie krytykuj osób, które starają się coś zrobić, tylko wyślij swoje CV do prezesa PZPN, napisz co Ci leży na sercu, jak ty byś to zmienił, a na pewno, jeżeli będziesz miał sensowne argumenty, to jestem pewien, że Waldemar Fornalik zostanie w trybie natychmiastowym zwolniony, a Ty zajmiesz jego miejsce.

Krytykować można za to, że nie ma odpowiednich baz do trenowania, że niektóre zespoły muszą w ciągu roku cały czas trenować na zużytej, sztucznej murawie na Witkiewicza, że rady osiedli nie obchodzi, czy na ich terenie działa jakiś klub czy nie, że kluby nie posiadają odgórnych planów co do szkolenia młodzieży itd… itd… ale to chyba bardziej należy obwiniać władze (czy te lokalne, czy ZZPN ) aniżeli selekcjonera?

To nie przypadek, że nasz Kraj jest na siedemdziesiątym którymś miejscu w rankingu FIFA. W tym miejscu obecnie się znajdujemy, i będzie jeszcze gorzej, jeżeli nikt nie pójdzie po rozum do głowy i nie wybuduje AQUILI boisk, na których mogłaby szkolić przyszłych kadrowiczów :).

Selekcjonera można rozliczyć z wyników po zakończonych eliminacjach, a te Waldemar F. na dzień dzisiejszy ma dobre. To by było tyle na dzisiaj. Jutro, zaraz po śniadaniu czeka nas kolejne spotkanie z Flemmingiem, a po południu udamy się obserwować treningi wszystkich grup FC Hjorring.

11.09.2013r. – turnieje dzieciaczków organizowane przez FC Hjorring. Kolejny etap obserwacji.
Dzisiejszego dnia nie mieliśmy zaplanowanych żadnych większych obserwacji, oprócz uczestnictwa w popołudniowym turnieju U-6 oraz U-7. Co by tu dużo pisać. Wygląda to zupełnie inaczej niż u nas, zaczynając od samej wielkości boisk, na których rozgrywane są mecze, a kończąc na „wspólnym zwycięstwie”, gdzie wygrywają wszystkie drużyny, nie wspominając o tym, że wyników dzieci tutaj nikt nie zapisuje i nikogo nie obchodzi, czy jego drużyna strzeli 10 bramek czy straci 15. Jutro czeka nas więcej atrakcji, ponieważ po raz kolejny udamy się do Aalborga obserwować tamtejsze treningi, spotkać się z osobą odpowiedzialną za szkolenie (oczywiście bank pytań mamy już przygotowany), po czym pożegnamy się z Flemmingiem, ponieważ część trenerów bezpośrednio po zakończeniu stażu wraca do kraju.

12.09.2013r. – spotkanie z trenerami Aalborga

zaledwie połowa osób zaangażowanych w pracę na rzecz Aalborga

Po raz kolejny dzisiejszy dzień przywitał nas słonecznymi promieniami. Około godziny 12 wyruszyliśmy do oddalonego o 52km Aalborga, by każde z nas zdążyło pochodzić po mieście, zanim udamy się na obserwację treningu U-19 AaB oraz rozmowę z osobą odpowiedzialną za szkolenie młodzieży w tym klubie. Spotkanie mieliśmy zaplanowane na godzinę 14, dlatego też mieliśmy praktycznie półtorej godziny czasu dla siebie. Gdy około 14 byliśmy w centrum treningowym Aalborga spotkaliśmy się najpierw z Jacobem, który opowiedział nam o strukturze klubu, oraz pokrótce wyjawił „wszystkie” sekrety. Oto kilka z nich:

– Z każdego rocznika do pierwszego zespołu trafia zazwyczaj od 1 do 3-4 zawodników. Kilku zawodników zostaje odesłanych do rezerw, a reszta w wyniku selekcji udaje się do okolicznych klubów z niższych lig (właściwie nikt nie kończy kariery piłkarskiej zaraz po wyjściu z wieku juniora, gdyż znajduje miejsce w drużynie seniorskiej stosownie do swoich umiejętności).

– Większość drużyn młodzieżowych ma trzy treningi popołudniowe, dwa poranne (sesje indywidualne) oraz zawsze w poniedziałki około 6-7 rano zajęcia na siłowni – tak by zdążyć do szkoły.

– Wyróżniający zawodnicy w danym roczniku przeważnie nie są przesuwani do grupy starszej. Jest to spowodowane tym, że taki gracz wyróżnia się najczęściej głównie techniką, ale jego parametry fizyczne nie są porównywalne ze starszymi kolegami.

– Aalborg nie może „podkupować” graczy z innych klubów aż do 13 roku życia zawodnika, dlatego zakłada w różnych okolicach swoje akademie współpracujące z mniejszymi klubami. Polega to na tym, że zawsze raz w tygodniu trenerzy z AaB prowadzą trening dla wyróżniających się graczy z danej okolicy, dzięki czemu dodatkowo doszkalają najzdolniejszych, tak by Ci po ukończeniu 13 roku życia mogli dołączyć do drużyny AaB w swojej kategorii wiekowej.

Po wyczerpującym wykładzie na temat szkolenia młodzieży udaliśmy się na obserwację treningu AaB U-19. Zawodnicy trenowali elementy taktyczne, przed zbliżającym się meczem. Na koniec dnia Flemming zabrał nas do miasta na uroczysty obiad, oraz na kolejną rozmowę o…. piłce, których na tym stażu nie było końca.

13.09.2013r. – dzień pożegnań
Niezwykle ciekawy pobyt w Hjorring dobiegał niemiłosiernie ku końcowi. Część trenerów już wkrótce po spotkaniu z Flemmingiem (który zachęcał nas do wzięcia udziału w przyszłorocznej edycji w jednym z największych turniejów piłkarskich – Dana Cup – rozgrywanym w tym miasteczku) i odebraniu certyfikatu wyruszyła w drogę powrotną, tak by zdążyć na sobotnie mecze swoich drużyn.

Ja postanowiłem skorzystać z okazji dłuższego pobytu i udać się na popołudniową sesję treningową Fortuny Hjorring, dla której będzie to ostatni trening przed ligowym pojedynkiem w niedzielę. Dziewczyny, tak jak wczoraj drużyna AaB miały trening taktyczny. Po zakończonej sesji pożegnaliśmy się z Carrie, której było przykro, że nie obejrzymy jej dziewczyn w czasie niedzielnego pojedynku. Będziemy trzymać kciuki, ale mamy też swoje mecze na które wypadałoby już wrócić.

PODSUMOWANIE
Pobyt w Hjorring zaliczę do naprawdę udanych. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, z bliska widziałem, jak funkcjonuje duży Duński klub (Aalborg), klub grający na zapleczu ekstraklasy (FC Hjorring), ale którego szkolenie młodzieży jest na porównywalnym poziomie co tego pierwszego oraz kobiecy zespół (Fortuna Hjorring) uczestniczący w rozgrywkach kobiecej Ligii Mistrzów. Miałem możliwość obejrzeć roczne plany treningowe, całe treningi przygotowane już w klubie pod szkolenie wybranej kategorii wiekowej. Podpatrzyłem wiele ciekawych ćwiczeń i wiele, wiele innych rzeczy.

Niestety po powrocie zdałem sobie sprawę, że wszystkiego czego się dowiedziałem na stażu, całe funkcjonowanie klubu nie da się przełożyć na AQUILĘ. Jest to spowodowane brakiem:

– 10 boisk treningowych z naturalnymi płytami (na naszej dzielnicy jest raczej pewne, że nawet o 1 boisko będzie ciężko nie mówiąc o 2-3 a o 10 nie marząc….)

– zaplecza wokół boiska (szatnie, jadalnie, sale konferencyjne, magazyny sprzętu)

– finansów (bo niby jak możemy stworzyć klub funkcjonujący chociaż w połowie tak dobrze jak tam, skoro nasz budżet klubowy jest najmniejszy w gminie ? Zawodników z każdym rokiem przybywa, a co za tym idzie stale rosną obowiązki trójki trenerów, a dotacje i składki, które otrzymujemy…lepiej nie mówić. Sama rejestracja wszystkich zawodników w ZZPN i ubezpieczenie to koszt ok. 2 – 2,5 tys. złotych rocznie. Trzeba się jednak cieszyć z tego, co mamy, ponieważ taka Hanza nie otrzymuje ze swojej gminy ani złotówki, mimo że działają już drugi sezon.

– brak wsparcia ze strony silniejszego Klubu (który by prowadził dla najzdolniejszych dzieciaków w danej kategorii wiekowej dodatkowe treningi ,tak by mogły one w przyszłości zasilić ich klub, albo stanowić wzmocnienie dla swojego klubu).. I nie mówię tutaj o klubie z a –klasy czy okręgówki. One tak samo jak i my powinny współpracować z zespołami co najmniej I – II ligi, ewentualnie z IV ligowymi, u których szkolenie młodzieży stoi na bardzo wysokim poziomie. Niestety jak by się im bliżej przyjrzeć to takich zespołów w całym WOJEWÓDZTWIE jest niewiele – nie mówiąc o naszym mieście.

– brak wsparcia ze strony Miasta (bez znajomości o wszystko trzeba dowiadywać się samemu, latać godzinami po urzędach, prosić, sprawdzać obowiązujące uchwały i wydeptywać ścieżki od urzędnika do urzędnika, żeby uzyskać pomoc w jakimkolwiek zakresie, czy nawet odpowiedź na najprostsze pytania. Nie ma w ogóle czegoś takiego, że przykładowo: naszym Klubem w UM zajmuje się np. Jerzy Kowalski, i jeżeli chcemy remontować boisko czy zgłosić plan wyjazdu na turniej zagraniczny, to zgłaszamy się do Pana Jerzego i od niego się bezpośrednio wszystkiego dowiemy, czy co więcej uzyskamy pomoc jak podejść do danego tematu.

– Nie wszystkie rady osiedli interesują się tym co dzieje się w klubie. A to przecież powinien być ich obowiązek, żeby w jakiś sposób wykazać się pomocą, czymkolwiek, bo im sprawniejszy klub tym lepiej to świadczy o osiedlu, na którym się on znajduje

– Brak wsparcia ze strony związku piłkarskiego, który nie podsyła mniejszym klubom planów, jak należy zabrać się za szkolenie młodzieży, co szkolić, kiedy, w jakim wieku itd…itp…. Kluby muszą same wszystko opracowywać (o ile im się chce), nie dzieląc się przy tym swoją wiedzą z innymi zespołami, tworząc z tego tzw. „prywatną i najświętszą tajemnicę”, a jak widać w Danii zespoły, które szkolą zawodników, mają te informacje „podane jak na talerzu” przez związek piłkarski stronie internetowej, dostępne do przejrzenia przez każdego.

– Zainteresowanie dzieckiem przez rodzica. Wielu rodziców już wprawdzie interesuje się tym, co ich syn/córka robi po lekcjach i sami przyprowadzają na treningi, odbierają i trzymają kciuki. Niestety jak to pokazują turnieje, większość rodziców realizuje swoje niespełnione ambicje, wysyłając dzieci do klubu, chcąc, by to ich pociecha była najlepsza, strzelała najwięcej bramek, asystowała… sama wygrywała mecze, bardzo często krzycząc przy tym i rzucając epitetami na trenerów, sędziego, zawodników drużyny przeciwnej, czy na własne nieraz jeszcze bardzo malutkie dziecko, a kiedy nie osiąga w krótkim czasie sukcesów na miarę co najmniej kadry województwa, często przestaje interesować się jego rozwojem sportowym.

————————–
Na koniec chciałbym złożyć wielkie podziękowania firmie Maksports (po kliknięciu w nazwę zostaniecie przeniesieni do strony firmy), która organizowała wyjazd z programu Leonardo da Vinci, dzięki której miałem możliwość odbyć dwu tygodniowy staż w Danii. Dzięki !

Attachment

Leave a Comment