Sprostowanie w Kurierze Szczecińskim – “Orły z ulicy Orlej”

W dzisiejszym wydaniu Kuriera Szczecińskiego (z 19 kwietnia 2018 roku) ukazał się wywiad z prezesem klubu, w związku z podaną wcześniej informacją dotyczącą zgłoszonych zawodników w naszym klubie. Za otrzymanym pozwoleniem cały wywiad zamieszczamy poniżej. Wywiad dostępny jest również na stronie Kuriera Szczecińskiego pod tym adresem: http://www.24kurier.pl/aktualnosci/sport/pilka-nozna-orly-z-ulicy-orlej/

Dziękujemy za szybką reakcje oraz wzorową współpracę 🙂 Miłej lektury !

Aquila klubem rodzinnym

Orły z ulicy Orlej

W klubie Aquila nie brakuje młodych adeptów futbolu

Przed tygodniem zamieściliśmy na naszych łamach artykuł na temat szkolenia dzieci i młodzieży w zachodniopomorskich, a zwłaszcza szczecińskich klubach piłkarskich, podając przy tym liczbę zgłoszonych do rozgrywek zawodników, otrzymaną z Wydziału Gier Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej.

Opublikowane dane wywołały spory rezonans, a młody prezes FC Aquila Szczecin Jan Tomczyk miał pretensje, że zaniżyliśmy liczbę zawodników w jego klubie. Zwróciliśmy się o wyjaśnienia do WG ZZPN i po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że doszło do pomyłki, a na obecny sezon Aquila ma uprawnionych do rozgrywek 63 zawodników poniżej wieku seniora.

– Ilu zawodników obecnie trenuje w klubie? – pytamy Jana Tomczyka.

– Do rozgrywek klasy A, w której zajmujemy obecnie 3. miejsce, mamy zgłoszonych 38 seniorów. Dodatkowo 30 zawodników gra w ALPN, czyli Amatorskiej Lidze Piłki Nożnej na Bukowym i stanowią oni naturalne zaplecze pierwszej drużyny, bo grają na pełnowymiarowych boiskach i w 11-osobowym składzie. Naszą nadzieją są jednak dzieci oraz młodzież i mamy trzy regularne zespoły: młodzików, orlików i żaków. Ponadto jest blisko 30-osobowa grupa naborowa, w której są skrzaty i nieco starsi, ale niezgłoszeni do rozgrywek, a ta ekipa trenuje raz w tygodniu na hali przy Szkole Podstawowej numer 13 w Wielgowie i na os. Słonecznym przy Szkole Podstawowej numer 37. Jesteśmy jednym z chyba nielicznych klubów piłkarskich, gdzie zawodnicy nie opłacają składek i uczestniczą w treningach bezpłatnie. Piłkarze otrzymują bezpłatnie także stroje meczowe i treningowe, szaliki klubowe oraz bidony. Nie ponoszą również kosztów dojazdów na wyjazdowe mecze i turnieje, gdyż klub za to płaci.

– Macie swoje własne boisko?

– Na razie jeszcze nie, ale już na przełomie kwietnia i maja powinno się to zmienić, bo w ramach Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego zbudowano boisko w Kijewie przy ulicy Orlej, która także nazwą nawiązuje do naszego klubu. Wkrótce powinien nastąpić odbiór tego obiektu, który służył będzie nam i mieszkańcom osiedla. Nie wiadomo jednak, czy od razu będziemy tam mogli rozgrywać mecze mistrzowskie, bo boisko będzie musiało przejść procedurę weryfikacji. Na razie brakuje zaplecza, ale są plany, by postawić kontenery na szatnie i pomieszczenia socjalne, a także przenieść część krzesełek z trybun Pogoni, gdy rozpocznie się generalna przebudowa na ul. Twardowskiego. Do tej pory zaś musieliśmy korzystać z innych boisk i gościnności zaprzyjaźnionych klubów. Najczęściej trenowaliśmy i graliśmy na ul. Witkiewicza lub ul. Pomarańczowej oraz w Załomiu. Regularnie uczestniczyliśmy w rozgrywkach ZZPN zarówno seniorów, jak i drużyn juniorskich, mimo całkowitego braku zaplecza treningowego. Sprzęt treningowy i meczowy łącznie z bramkami dla drużyn młodzieżowych trenerzy musieli przechowywać w domach i przywozić na treningi oraz mecze we własnym zakresie.

– Rozmawialiśmy o zawodnikach i bazie, a jak wygląda sprawa kadry szkoleniowej?

– Mamy pięciu trenerów z uprawnieniami PZPN, a najwyższy w klubie stopień mam ja z bratem Maciejem, bo UEFA Elite Youth A, zaś o szczebel niżej jest mój tata Waldemar, więc klub ma w pewnym sensie wymiar rodzinny. Dwaj trenerzy mają licencje UEFA C. Wśród zawodników drużyny seniorów aż ośmiu posiada licencje trenerskie, a pięciu uprawnienia sędziego klubowego i wspierają nas w organizacji treningów i rozgrywek dzieci.

– Historia powstania waszego klubu kojarzy nam się z czasami Pogoni Nowej i wspinaczki portowców do coraz wyższych lig, z czym wiązał się fakt, że co sezon kilku piłkarzy nie łapało się do składu i właśnie oni odnajdywali się w Aquili, gdzie zgłaszało się także sporo chętnych do gry z prawobrzeża. Czy dobrze pamiętamy?

– Początek stowarzyszenia i klubu to rok 2011, a rozpoczęło się od startu w Pucharze Polski na szczeblu okręgu, oczywiście z niezbyt oszałamiającym skutkiem. W tym samym sezonie graliśmy już jednak w regularnych rozgrywkach klasy B i już wtedy mieliśmy drużyny dziecięce. Teraz zaś gramy szczebel wyżej i plasujemy się w czołówce. Jeden z naszych najzagorzalszych rywali to Leśnik Kliniska, z którym mierzyliśmy się w klasie B, a teraz rywalizujemy w klasie A. Pamiętam mecz, gdy po godzinie wygrywaliśmy 4:0, by przegrać 4:5. W ostatniej kolejce Leśnik prowadził przez pierwszą godzinę 2:0, by przegrać 2:3. Już nie możemy doczekać się kolejnej potyczki…

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Attachment