Dęby Rogowo 2-5 AQUILA (02.06.2013r.)

Obrączka tym razem została w domu

Po ostatnim meczu ligi środowej przyświecając komórką gorączkowo poszukiwaliśmy obrączki Bartka Grzegrzółki. Tym razem zawodnicy wszystkie swoje łańcuszki, kolczyki, pierścionki, obrączki, bransoletki zostawili w domach, jednak Aquila nie byłaby Aquajlą, gdyby nasz wyjazd obył się bez przygód. Kierownik drużyny zrobił(a) przed wyjazdem odprawę dla omówienia trasy, którą jednak obaj trenerzy „olali”, twierdząc, że drogę świetnie znają, bo już raz w Rogowie byli. Co więcej, uznali, że nawet taki gadżet jak gps jest im zbędny. Skończyło się tym, że część drużyny zgubiła drogę i wjechała między stada pasącego się bydła i jeszcze piętnaście minut przed meczem torowała sobie drogę pomiędzy rozjuszonymi krasulami, podczas gdy pozostała część zespołu wjechała w bagna i z duszą na ramieniu usiłowała wydostać się z grząskiej mazi. Na szczęście wszyscy dotarli na miejsce cali i zdrowi i nawet udało się przeprowadzić błyskawiczną rozgrzewkę.

Pierwsza połowa meczu była wyrównana z lekkim wskazaniem na Dęby. Gospodarze dobrze wykonywali stałe fragmenty gry. Po jednym z rzutów rożnych, piłka uderzona głową przez zawodnika Dębów wpadła do naszej bramki. Pokrótce opiszemy jak wpadała: w pierwszej, drugiej i trzeciej sekundzie leciała w kierunku bramki doznając rotacji wokół własnej osi, po czym na skutek grawitacji ziemskiej opadła. W czwartej sekundzie nasz bramkarz obrócił się tyłem do słońca, mówiąc: Panie sędzio, od kiedy to wolno grać dwoma piłkami? Na co sędzia powiedział: Jakiego słońca? Przecież deszcz pada!
Ciąg dalszy nastąpi za chwilę, gdyż właśnie oglądamy towarzyski mecz Anglia – Brazylia…WRÓĆ Brazylia – Anglia. Co za nuda! Neymara w naszym zespole byśmy nie chcieli. Kiwa jako tako, ale szału nie ma, biega bez sensu. Gdybyśmy mieli 40 milionów, na pewno nie zainwestowalibyśmy w niego. Niech Barcelona go sobie bierze. Hulk słabo, już zawodnicy z Rogowa grali z większym zaangażowaniem. Rooneya i Oxlade Chamberlaina bierzemy w ciemno. Rooney strzela jak narciarz, a Oxlade dobrze bombarduje po ziemi. Niezły jest też zawodnik z Brazylii z numerem 18. Nie wiemy jak się nazywa, ale strzela prawie jak Mateusz Nitzler.

Wracając do naszego spotkania z Rogowem. Później była indywidualna akcja Marka Garncarka zakończona strzałem na 1:1, na co Rogowo pod koniec pierwszej połowy odpowiedziało jeszcze jedną bramką. I to byłoby na tyle. Nastąpiła przerwa, w czasie której trener przedstawił zawodnikom założenia taktyczne: Rogowo grało w pierwszej połowie jak Rogowo, teraz wy grajcie jak Rogowo. Po przerwie nastąpiła mobilizacja naszych zawodników. Wiatr też w końcu zaczął nam sprzyjać. Padły kolejne gole dla nas. Na listę strzelców wpisali się: Kamil Drozdowicz(x 1), Mateusz Nitzler (z 1), Łukasz Niechwiadowicz (x 2). Niewiele brakowało, a na listę strzelców wpisałby się Damian Zdanowski, który wykopując piątkę skierował piłkę wprost do bramki gospodarzy, jednak piłka przelobowała bramkarza i o milimetry minęła słupek. O pozostałych słupkach i poprzeczkach z bliższej odległości nie będziemy już wspominać. Druga połowa na korzyść Aquili, która w miarę upływu czasu coraz lepiej grała zespołowo, bardziej przeważała, przede wszystkim kondycyjnie.

Po raz kolejny bardzo dobrze weszli w mecz zmiennicy, którzy na boisku w drugiej połowie zastąpili podmęczonych kolegów i zdecydowanie przechylili szalę zwycięstwa na naszą stronę. Mateusz Nitzler wszedł w miejsce Adriana Boreckiego, zdobywając gola na 2:3 i notując asysty w kolejnych bramkach. Maciej Tomczyk i Bartosz Górski wnieśli ożywienie na prawej stronie, siejąc destrukcję w szeregach przeciwnika i inicjując kolejne akcje ofensywne. Michał Kantorski miał okazję sprawdzić się z dobrym skutkiem na lewej obronie tocząc równorzędne pojedynki z przeciwnikami.

Dwa słowa poświęćmy sędziemu. Był sam, ale świetnie dawał radę. Co najważniejsze, dobrze, że w ogóle był, bo bez niego pewnie do tej pory jeździlibyśmy wkoło ronda w Sownie. Wracając z meczu po raz kolejny wszyscy zgubiliśmy drogę i gdyby nie wracający w tym samym kierunku arbiter, który pilotował nas aż do zjazdu na Szczecin pewnie błądzilibyśmy teraz gdzieś jeszcze po Puszczy Goleniowskiej zamiast pisać tę relację.
Za tydzień nasz ostatni mecz w tej rundzie. W czerwcu czekają nas jeszcze dwa hity ligi środowej, czyli spotkania z Hutnikiem i Pogonią.

deby 2-5 aquila
Bramki Zdobywali:
na 1:1 Marek Garncarek (asystował Adrian Borecki)
na 2:2 Kamil Drozdowicz (asystował Łukasz Modelski)
na 2:3 Mateusz Nitzler (bez asysty)
na 2:4 Łukasz Niechwiadowicz (bez asysty)
na 2:5 Łukasz Niechwiadowicz (asystował Mateusz Nitzler)

Żółty Kartonik Otrzymali:
Adrian Borecki (za faul w środkowej części boiska)
Mateusz Sadłocha (za krytykę orzeczeń sędziego)
Dawid Pabjan (przeszkadzanie w szybkim wznowieniu gry)
Marek Garncarek (nierozważny atak na nogi przeciwnika)

Link do Meczu

Link do Galerii Zdjęć

Attachment

Leave a Comment