Polska droga do Niepodległości cz. I

  • in

Zamach w Sarajewie – fragment pierwszej strony gazety La Domenica del Corriere z 1914 roku

 

W końcu XX wieku dochodziło do nieporozumień między państwami Europy, które rywalizowały o różne ziemie poza swoimi obszarami, między innymi o posiadłości w Afryce i Azji. Wszystkie one zbroiły się i przygotowywały do wojny. Od początku XX wieku wszędzie mówiło się, że dojdzie do wielkiego konfliktu między zwaśnionymi stronami.

W pierwszej i na początku drugiej dekady XX stulecia rywalizacja między mocarstwami o strefy wpływów, o dostęp do surowców dla rozwijającego się przemysłu, o kolonie zakłócała równowagę sił i doprowadziła do ukształtowania się dwóch wrogich koalicji, bloków polityczno-militarnych. Osią pierwszego z nich była Rzesza, która po zjednoczeniu poszczególnych państw niemieckich wyrosła na czołowe mocarstwa w Europie i wykazywała szczególną chęć do ekspansji, czyli rozszerzenia swych wpływów. Jej głównym sojusznikiem były Austro-Węgry. Drugą koalicję tworzyły Francja, Anglia i Rosja. Te dwa ostatnie kraje w obliczu zagrożenia ze strony Niemiec postanowiły zakończyć charakterystyczną dla XIX stulecia rywalizację między sobą.

W tej sytuacji brakowało tylko iskry, która roznieciłaby konflikt o niewyobrażalnym zasięgu. Tą iskrą okazał się zamach zorganizowany przez serbskich zamachowców. 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie student Gawriło Princip strzałami z rewolweru zabił arcyksięcia Franciszka Ferdynanda – następcę tronu austriackiego – i jego małżonkę. Bałkany były wówczas przysłowiową beczką prochu. Niepodległe państwa wyrosłe na gruzach upadajacej Turcji, skłócone między sobą wiązały się z mocarstwami. Serbia była sojusznikiem Rosji, gdy więc Austro-Węgry postanowiły ukarać Serbów, Petersburg opowiedział się po stronie swego bałkańskiego sojusznika. Wybuchła wojna, w wir której bardzo szybko zostały wciągnięte pozostałe potęgi – dwa przeciwstawne bloki stanęły do konfliktu, który wkrótce zyskał miano Wielkiej Wojny, a dziś nazywa się go pierwszą wojną światową.

Wprawdzie wojna to coś okrutnego i zwykli ludzie zawsze ją potępiają, ale tym razem Polacy oczekiwali wojny z nadzieją. Dlaczego ? Na podstawie doświadczeń dotychczasowych walk niepodległościowych doszli do wniosku, że zgoda i współpraca między zaborcami niweczy szansę na odzyskanie niepodległości. Zawsze będą się oni wzajemnie wspomagać, co w efekcie doprowadzi do zguby narodu polskiego. Natomiast konflikt między nimi może sprzyjać Polsce. I właśnie w okresie, gdy wszyscy spodziewali się wybuchu wojny w Europie, zaborcy byli w przeciwnych obozach. Z jednej strony znajdowała się Rosja i jej sojusznicy, z drugiej zaś Austro-Węgry i Niemcy.

Polskie społeczeństwo nie pogodziło się nigdy z utratą niepodległości. Doświadczenie wyniesione z epoki napoleońskiej, kiedy to dzięki sojusznikowi z Francją powstało Księstwo Warszawskie, potwierdziło słuszność rozumowania, że szanse na odzyskanie na odzyskanie niepodległości wzrosną, jeśli Polacy zwiążą się z którymś z mocarstw. Jednak taka współpraca była możliwa wyłącznie w sytuacji wielkiego, ogarniającego całą Europę konfliktu. Wojna bowiem, nadwerężając struktury polityczne i gospodarcze walczących państw, czyniła ze społeczeństwa polskiego pożądanego sojusznika. O taką właśnie wojnę ludów modlił się Adam Mickiewicz. [1]

Polacy w obliczu narastającego konfliktu

Ziemie Polskie w czasie I WŚ [3]

Na przełomie XIX i XX w. państwa zaborcze – z jednej strony Rosja, z drugiej Niemcy i Austro-Węgry – znalazły się we wrogich blokach polityczno-wojskowych. Konflikt między zaborcami stwarzał nowe perspektywy dla sprawy polskiej. Pojawiła się szansa, że zarówno Rosja, jak i państwa centralne podejmą starania na rzecz zapewnienia sobie poparcia Polaków w nadchodzącej wojnie, a nawet zgodzą się na uwzględnienie przynajmniej niektórych postulatów narodowych, np. autonomii. W tej zupełnie nowej sytuacji Polacy musieli zdecydować, którą ze stron powinni poprzeć przeciw w drugiej, by osiągnąć jak największe korzyści. W obliczu konfliktu narastającego między europejskimi mocarstwami wśród polskich elit ukształtowały się dwie orientacje.

Orientację antyniemiecką (inaczej prorosyjską) reprezentowała Narodowa Demokracja. Jej przywódca, Roman Dmowski, twierdził, że z punktu widzenia polskich interesów narodowych największym nieszczęściem byłaby wygrana Niemiec w nadchodzącej wojnie. Niemcy bowiem, jak uważał, stoją bardzo wysoko w rozwoju cywilizacyjnym i jeśli opanowaliby wszystkie ziemie polskie, byliby w stanie doprowadzić do wynarodowienia Polaków. Rosja natomiast, jako państwo słabo rozwinięte, jest raczej skazana na poddanie się polskim wpływom cywilizacyjnym i kulturowym. Dlatego też, według Dmowskiego, Polacy powinni zdecydowanie wspomóc Rosję w konfrontacji z Niemcami. W dodatku po rozszerzeniu swego władztwa na nowe terytoria polskie carat, chcąc je utrzymać, będzie zmuszony iść na ustępstwa wobec Polaków. Władze rosyjskie przyznają więc ziemiom polskim autonomię, a w dalszej perspektywie być może zgodzą się nawet na ich niepodległość.

Odmiennie zapatrywała się na ten problem większość polityków galicyjskich. Uważali oni, że monarchia habsburska, która zapewnia narodowi polskiemu możliwie najlepsze warunki bytu, jest naturalnym sprzymierzeńcem Polaków. Polacy powinni więc w nadchodzącym konflikcie wesprzeć Austriaków i zabiegać o to, aby przyszłe zdobycze terytorialne państw centralnych (przede wszystkim Królestwo Polskie) były włączone do Austro-Węgier. Niektórzy marzyli, że po przyłączeniu zaboru rosyjskiego do Galicji cesarz zdecyduje się na przekształcenie monarchii dualistycznej (Austro-Węgier) w trialistyczną – Austro-Węgro-Polskę. Zwolennicy tzw. orientacji antyrosyjskiej (lub inaczej proaustriackiej) utworzyli w pierwszych dniach wojny Naczelny Komitet Narodowy (NKN) z siedzibą w Krakowie. W jego składzie znaleźli się przedstawiciele konserwatystów, ludowców i socjalistów, a także galicyjscy endecy, którzy nie zgadzali się z koncepcjami Dmowskiego.

Józef Klemens Piłsudski (Witold Pikiel, Muzeum Narodowe w Kielcach [2])

W zarysowanym przedziale trudno jest umieścić postać Józefa Piłsudskiego. Twierdził on bowiem, że w pierwszych dniach wojny, zanim jeszcze ruszy potężna machina militarna wielkich mocarstw, Polacy powinni wystąpić zbrojnie przeciwko Rosji. Na terytoriach zaboru rosyjskiego, które uda im się opanować, muszą następnie utworzyć możliwie silną armię ochotniczą. Tym samym już na początku wojny sprawa polska stanie się ważnym czynnikiem w polityce międzynarodowej.

Spodziewając się rychłego wybuchu wojny między mocarstwami zaborczymi, polskie ugrupowania polityczne przystąpiły do tworzenia w Galicji legalnych organizacji paramilitarnych. Formacje te miały za zadanie przygotować polską młodzież do aktywnego udziału w walce o niepodległość, szkolić oficerów i podoficerów, którzy mieli stać się zaczątkiem przyszłej armii polskiej. W 1908 roku z inicjatywy Piłsudskiego powołano tajny Związek Walki Czynnej. Organizacja ta patronowała działalności formacji paramilitarnych , tworzonych od 1910r. za zgodą władz austriackich – Towarzystwa “Strzelec” i Związku Strzeleckiego. W tym samym czasie powstały także Polowe Drużyny Sokole, związane z Narodową Demokracją. Młodzież chłopska utworzyła natomiast własne Drużyny Bartoszowe.

 

W chwili wybuchu wojny tysiące Polaków znalazły się w wojskach państw zaborczych. Byli oni zmuszeni walczyć za obcą sobie sprawę na wszystkich frontach, często brali udział w bratobójczych starciach… [2]

 

BIBLIOGRAFIA

[1] – “Od Mieszka I do Jana Pawła II – Multimedialna historia Polski – Nadzieja w wojnie 1890 – 1918” – Marek Borucki, Bogusław Brodecki, Gazeta Pomorska Media Sp. z o.o, Warszawa 2007

[2] – “Historia – U źródeł współczesności – Dzieje nowożytne i najnowsze“, Włodzimierz Mędrzecki, Robert Szuchta, Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 2001

[3] – http://edus.ibrbs.pl/problem-slaska-podczas-i-wojny-swiatowej/

Attachment