Wywiad z Patrykiem Buc… Gawronem :)!

„Dlaczego zawsze daję z siebie wszystko? Bo wiem, że te marzenia w końcu się spełnią”. Z taką myślą przewodnią żyje mój kolejny rozmówca. Jest bardzo młody, wszak to rocznik 95’, ale ma zdrowe podejście do wszystkiego, dlatego postaram się mu wybaczyć grę z ósemką, jeśli będzie dawał z siebie wszystko. (A później mi ją odda). 🙂

– Bucek czy Gawron? O co tu chodzi?

– Bucek to moja ksywka, którą wymyślił mi kuzyn już kilka lat temu, a która przyjęła się w gimnazjum, a później w szkole średniej. Potem jakoś już tak zostało, że jestem “Patrykiem Buckiem”. Wiele razy już musiałem poprawiać osoby, które wpisywały moje dane podane na facebooku, zresztą nie tylko ich. Wiele osób nie wie jakie jest moje prawdziwe nazwisko –Gawron.

– Znałeś byłych zawodników Aquili, Kamila Drozdowicza i Marcina Domżała. To oni namówili Ciebie na grę tutaj? Co sprawiło, że zacząłeś trenować z chłopakami?

– Temat Aquili przewijał się już kilkukrotnie i gdyby nie to, że zawsze starałem się wywiązywać z tego, co mówiłem i jak robiłem coś, to do końca, to pewnie przyszedłbym do Aquili jakieś 2 lata temu. Tak, Kamil i Marcin zachęcali mnie bym przyszedł i grał z nimi jednak miałem jeszcze wiek juniora i wolałem grać w tej kategorii. Kiedy zakończyłem wiek juniora robiąc awans juniorów Świtu do wojewódzkiej ligi juniorów wiedziałem, że szansy na grę w pierwszym zespole nie mam, niekoniecznie ze względów piłkarskich, ale o tym nie chcę mówić głośno. Zacząłem więc szukać klubu, aby zakotwiczyć na jakiś okres. Jednak chciałem podkreślić, że przez ostatnie pół roku gry w juniorach nasze treningi wyglądały beznadziejnie: niska frekwencja i brak przygotowania motorycznego odbiło się później na mojej formie, a co z tym idzie na poszukiwaniu klubu. Ponieważ okazja gry w Niemczech jak i w Rewalu nie powiodła się i szczerze mówiąc, chciałem już skończyć z grą, ale nie należę do osób które tak łatwo odpuszczają i postanowiłem “zrobić to jeszcze raz”. Napisałem do Janka w sprawie treningu i później jakoś już samo poszło :).

– Jesteś wypożyczonym zawodnikiem? Gdzie grałeś? Opowiedz coś o swojej piłkarskiej przeszłości? Co daje piłkarzom możliwość pójścia na wypożyczenie?

– Grać zacząłem w wieku 8 lat. Poszedłem razem z kuzynem na trening Hutnika Szczecin, którego jestem wychowankiem. Trenowałem tam około 2 lata i przyszedł czas na prywatną szkółkę piłkarską Wiktora Mazurka. Tam nauczyłem się bardzo wiele, jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. Szkółka się rozpadła, a my zostaliśmy zawodnikami Arkonii Szczecin, w której grałem krótko i mało (więc zmieniłem trykot Arkonii na trykot Stali Szczecin, klubu z którym jestem bardzo zżyty, jednocześnie mając do niego wiele żalu za to jak byliśmy traktowani przez zarząd). Po dwuletniej przygodzie przyszedł czas na nieco bardziej egzotyczny kierunek, którym był Świt Skolwin, którego nie żałuję i nie zamierzam odchodzić z tego klubu. Co daje wypożyczenie? Myślę, że daje zebrać cenne doświadczenie, zobaczyć jak wyglądają treninigi w innych zespołach, poznać ludzi i przygotować się do powrotu do macierzystego klubu.

– Jaka jest atmosfera w szatni Aquili Szczecin? Da się zauważyć, kto jest tu od dawna, a kto niedawno co się pojawił?

– Bardzo podoba mi się, że w klubie nie ma żadncyh “cwaniaków i gwiazdeczek”. Atmosfera jest bardzo zdrowa, wszyscy się lubią, jest śmiesznie i tak powinno być. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że “nowi” są szybko przyjmowani do wielkiej rodziny którą jest Aquila. Czuję się tutaj swobodnie.

– Czy taka mieszanka, czyli młodość i brak doświadczenia w połączeniu z zaprawionymi już w bojach b-klasowych piłkarzami bardziej wiekowymi, sprawi, że w tym roku Aquila osiągnie lepszy wynik niż w poprzednim sezonie?

– Tak, uważam, że starsi zawodnicy mają dobry wpływ na młodych, potrafią podpowiedzieć, krzyknąć i trzymają zespół w ryzach. Taka mieszanka sprawia, że tworzymy zgrany kolektyw który gra mądrą piłkę i potrafi walczyć do końca. Jestem przekonany, że awans jest w zasięgu ręki, tylko trzeba konsekwentnie robić swoje aby to wszystko co robimy nie poszło na marne. Sam nie uważam siebie za zawodnika niedoświadczonego. Zawsze staram się robić wszystko najlepiej dla klubu w którym gram, dlatego czasem Marek musi mnie uspokajać :), ale taki jestem i to, że potrafię powiedzieć swoje zdanie na boisku na pewno nie jest wadą.

– Mocne słowa o awansie… Trenerzy są wymagający? Jak oceniasz ich umiejętności? Czy ich wiek sprawia, że niektórzy czują brak respektu? A może to zaleta, że Jan Tomczyk i Maciej Tomczyk są w wieku zawodników i lepiej rozumieją potrzeby zespołu?

– Jestem mile zaskoczony tak profesjonalnym podejściem do treningów, przewinąłem się przez wielu trenerów i uważam, że duet braci Tomczyków wie, jak zrobić dobry trening mimo braku dobrego zaplecza treningowego. W kwestii wieku jestem zdania, że młody wiek jest ich zaletą, z własnego doświadczenia wiem, że lepiej pracuje się z młodszymi trenerami, którzy nie mają przestarzałych metod treningowych, a dodatkowo cały czas się dokształcają i szlifują swój warsztat trenerski.

– Jaki poza boiskiem jest Patryk? Co robisz oprócz kopania piłki?

– Na wstępie chciałem jednak poruszyć temat piłki która jest dla mnie praktycznie wszystkim. Zawszę chciałem pójść w ślady ojca i grać wysoko, wciąż wierzę w te marzenia, bo jestem jeszcze młody i wszystko może się wydarzyć. Czy się uda, czas to pokaże. Poza boiskiem mam wiele zainteresowań, jednym z głównych jest rap, w który bawię się już prawie od roku, jednak szkoła, treningi i wiele innych zajęć ograniczają mi możliwość rozwijania swoich umiejętności. Pisanie tekstów i wyrażanie swoich uczuć w kawałkach jest dla mnie najlepszą formą przekazu, bardzo lubię robić rap i chociaż zdaję sobie sprawę, że moje kawałki i produkcje są amatorskie, to wiem, że konsekwentna praca przyniesie progres. Oprócz tego interesuję się gotowaniem, z którym związany jest mój kierunek zawodowy i barmaństwem, z którego ukończyłem kurs. Po ukończeniu szkoły mam zamiar ruszyć w tym kierunku. Ostatnią z takich bardziej istotnych spraw, którymi się zajmuję, jest polityka. Mimo, że jestem młodym chłopakiem, to bardzo dużo czytam, oglądam i wyrabiam swoje własne zdanie i na pewno chciałbym kiedyś spróbować swoich sił w polityce. Aktualnie startuję do Rady Miasta z Komitetu Wyborczego Cogito, którego założycielem jest Marek, a więc życzcie nam powodzenia :).

– Co powinno się robić, aby dojść do dobrej formy i jak ją później utrzymać?

Na swoim własnym ciele wiem, że alkohol jest największym wrogiem dobrej formy, dlatego radzę, aby w czasie sezonu ograniczyć picie alkoholu do minimum. Oczywiście sam należę do takich, co lubią od czasu do czasu jakiś dobry trunek wypić, ale w czasie rozgrywania meczów staram się hamować. Drugą ważną rzeczą jest trenowanie, trenowanie, trenowanie. Trzeba sobie wbić do głowy, że bez tego nie ma szans aby być w dobrej formie – złe podanie lub przyjęcie – to wszystko wiąże się z tym, że zawodnik nie trenuje, czyli nie powtarza pewnych schematów. Ja sam nie mogę być na wszystkich treningach, ponieważ mam wiele spraw i obowiązków, jednak w piłkę gram w każdej wolnej chwili i nie tylko na treningach, więc staram się je odrabiać w jakiejś innej formie. Trzecim ważnym elementem jest głowa… od tego wszystko się zaczyna. Trzeba wierzyć w siebie i nie denerwować, a wszystko pójdzie dobrze :). Konsekwentne stosowanie tych 3 zasad pozwala utrzymać dobrą formę :).

– W takim razie powodzenia!

Z Patrykiem rozmawiał Aleksander Iwanowski.